
vivo X300 Ultra to smartfon ocierający się o szczyt tego, ile da się wycisnąć z dzisiejszych technologii. Oraz portfeli klientów.
Pod koniec ubiegłego roku testowałem vivo X300 Pro. Do dziś uważam go za jeden z najlepszych telefonów na rynku, który fotograficznie rozjeżdza iPhone’a 17 Pro, Galaxy S26 Ultra czy Pixela 10 Pro.
Z jakiegoś powodu producentowi taki poziom nie wystarczył i wprowadził na rynek vivo X300 Ultra. W tym przypadku mowa o lidze sprzętowej, w której Apple, Samsung czy Google w zasadzie nawet nie startują.
| vivo X300 Ultra | vivo X300 Pro | vivo X300 | |
| Ekran | AMOLED 6,82 cala, 3168 x 1440 (510 ppi), 1-144 Hz LTPO | AMOLED 6,78 cala, 2800 × 1260 (453 ppi), 1-120 Hz LTPO | AMOLED 6,31 cala, 2640 x 1216 (431 ppi), 1-120 Hz LTPO |
| Głośniki | stereo | stereo | stereo |
| Czip | Snapdragon 8 Elite Gen 5 | MediaTek Dimensity 9500 | MediaTek Dimensity 9500 |
| Pamięć RAM | 16 GB, LPDDR5X | 16 GB, LPDDR5X | 16 GB, LPDDR5X |
| Pamięć na dane | 1 TB, UFS 4.1 | 512 GB, UFS 4.1 | 512 GB, UFS 4.1 |
| Aparat główny | 200 Mpix (1/1,12 cala), 35 mm, f/1,85, optyczna stabilizacja | 50 Mpix (1/1,28 cala), 24 mm, f/1,6, optyczna stabilizacja | 200 Mpix (1/1,4 cala), 23 mm, f/1,7, optyczna stabilizacja |
| Aparat UW | 50 Mpix (1/1,28 cala), ultraszerokokątny, 14 mm, f/2,0 | 50 Mpix (1/2,76 cala), ultraszerokokątny, 15 mm, f/2,0 | 50 Mpix (1/2,76 cala), ultraszerokokątny, 15 mm, f/2,0 |
| Aparat tele | 200 Mpix (1/1,28 cala), teleobiektyw 85 mm, peryskopowy, f/2,7, optyczna stabilizacja | 200 Mpix (1/1,4 cala), teleobiektyw 85 mm, peryskopowy, f/2,7, optyczna stabilizacja | 50 Mpix (1/1,95 cala), teleobiektyw 70 mm, peryskopowy, f/2,6, optyczna stabilizacja |
| Aparat przedni | 50 Mpix, f/2,45 | 50 Mpix, f/2,0 | 50 Mpix, f/2,4 |
| Bateria | 6600 mAh, ładowanie 100 W, bezprzewodowe 40 W, indukcyjne zwrotne | 5440 mAh, ładowanie 90 W, bezprzewodowe 40 W, indukcyjne zwrotne | 5360 mAh, ładowanie 90 W, bezprzewodowe 40 W, indukcyjne zwrotne |
| Łączność | 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, podczerwień, USB-C 3.2 Gen 1, eSIM | 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, podczerwień, USB-C 3.2 Gen 1, eSIM | 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, podczerwień, USB-C 3.2 Gen 1, eSIM |
| Zabezpieczenia | Czytnik linii papilarnych, w ekranie, ultradźwiękowy | Czytnik linii papilarnych, w ekranie, ultradźwiękowy | Czytnik linii papilarnych, w ekranie, ultradźwiękowy |
| Wymiary | 162,98 × 76,81 × 8,19 mm | 161,98 × 75,48 × 7,99 mm | 150,57 x 71,92 x 7,95 mm |
| Waga | 232 g | 226 g | 190 g |
| Android | Android 16, OriginOS 6 | Android 16, OriginOS 6 | Android 16, OriginOS 6 |
| Odporność | IP69 | IP69 | IP69 |
Aparat vivo X300 Ultra jest niesamowity
W swoim najpotężniejszym smartfonie vivo zastosowało:
- aparat 200 Mpix (1/1,12 cala) z obiektywem 35 mm, przysłoną f/1,85 i optyczną stabilizacją;
- aparat 200 Mpix (1/1,28 cala) z teleobiektywem 85 mm, przysłoną f/2,7 i optyczną stabilizacją;
- aparat 50 Mpix (1/1,28 cala) z obiektywem ultraszerokokątnym 14 mm i przysłoną f/2,0.
Pierwszy raz spotykam się z systemem aparatów, który jest praktycznie wolny od sprzętowych kompromisów. Dość wspomnieć, że matryce, które trafiły do aparatów dodatkowych, są większe niż sensor główny w Galaxy S26 Ultra. Nawet konkurencyjne modele OPPO Find X9 Ultra czy Xiaomi 17 Ultra nie mają tak hojnie wyposażonego aparatu ultraszerokokątnego.
Któregoś dnia spacerowałem w nocy po mieście, mając przy sobie vivo X300 Ultra i iPhone’a 17. W głębokiej ciemności odpaliłem aparaty ultraszerokokątne i na ekranie iPhone’a ujrzałem tonę szumu, podczas gdy obraz z vivo był ostry jak żyleta już na podglądzie.
W tak niesprzyjających warunkach oświetleniowych większość smartfonów musi zastosować łączenie wielu klatek i zaawansowane odszumianie, by finalne zdjęcie było używalne. Tymczasem vivo X300 Ultra jest w stanie dostarczyć wyjątkowo czysty obraz bezpośrednio z matrycy, a oprogramowanie nakłada już później jedynie ostateczne szlify.
Efekt? W 95 proc. sytuacji wszystkie trzy aparaty dostarczają bardzo wysoką i porównywalną jakość zdjęć. Jedynie teleobiektyw delikatnie odstaje w głębokiej ciemności, ale i tak wypada on ponadprzeciętnie dobrze na tle konkurencji. Pierwszy raz spotykam się z telefonem, w przypadku którego przełączając się z aparatu głównego na dodatkowy nie muszę się martwić o spadek jakości.
Dodam, że zdjęcia do recenzji zrobiłem w żywym profilu kolorystycznym, ale vivo X300 Ultra daje do wyboru dziewięć profili, w tym dwa zaprojektowane przez Zeissa, a każdy z nich można precyzyjnie zmodyfikować. Jeśli ktoś woli bardziej stonowane barwy czy większy kontrast, to bez problemu dopasuje aparat do własnych preferencji.
Nowością w vivo X300 Ultra jest także największy na rynku sensor 200 Mpix, który trafił do aparatu głównego. Potrafi on pracować w czterech trybach (12,5 Mpix, 25 Mpix, 50 Mpix i 200 Mpix) i na każdym poziomie faktycznie widać skok szczegółowości.
Wysoka szczegółowość ma jednak swoją cenę w postaci rozmiaru pliku, bo tak prezentują się różnice dla powyższego kadru:
- 12,5 Mpix - 5,1 MB;
- 25 Mpix - 8,4 MB;
- 50 Mpix - 12,9 MB;
- 200 Mpix - 39,9 MB.
Warto odnotować, że aparat główny ma nietypową ogniskową 35 mm, podczas gdy rynkowy standard to ok. 23 mm. W oprogramowaniu obiektyw ten opisany jest jako zoom "1,5x". Osobiście polubiłem się z tą ogniskową, ale jeśli dla kogoś taki kąt widzenia okaże się za wąski, to spokojnie będzie mógł się ratować aparatem ultraszerokokątnym, który jakościowo niemal dorównuje głównemu.
Zoom? Na papierze teleobiektyw vivo X300 Ultra generuje raptem 3,7-krotne przybliżenie optyczne, ale aparat ma do dyspozycji aż 200 Mpix, więc zakres zoomu rozszerzany jest cyfrowo. Fotki z przybliżeniem 10x niemal zawsze wychodzą imponująco ostre i mają wyjątkowo płytką i miłą dla oka głębię ostrości.
Przy wyższych poziomach zoomu oprogramowanie vivo X300 Ultra korzysta ze wsparcia sztucznej inteligencji. W optymalnych warunkach (architektura, rośliny, proste kształty) da się wykręcić satysfakcjonujące efekty nawet przy maksymalnym przybliżeniu 105x.
Trzy duże matryce rewelacyjnie spisują się także podczas nagrywania wideo, zapewniając dużą elastyczność i wysoką jakość przy różnych ogniskowych.
Prawdziwa zabawa zaczyna się po połączeniu vivo X300 Ultra z telekonwerterem
vivo X300 Ultra sprzedawany jest w opcjonalnym zestawie z fotograficznymi akcesoriami, na który składa się specjalne etui z mocowaniem, fotograficzny uchwyt z przyciskami i wbudowanym powerbankiem oraz doczepiany telekonwerter vivo Zeiss G2 Ultra o ogniskowej 400 mm.
Telekonwerter pozwala na uzyskanie aż 17-krotnego przybliżenia optycznego lub nawet 350-krotnego cyfrowego.
Nie będę ukrywał, że zakochałem się w tym akcesorium i dzięki niemu miałem frajdę z fotografowania obiektów, na które normalnie nie zwróciłbym uwagi. Tak długa ogniskowa daje nie tylko wyjątkowo duże przybliżenie optyczne, ale i ekstremalnie rozmywa tło, co jest efektem soczewkowym, a nie cyfrowym. Dzięki temu fotki mają bardzo miły dla oka, wręcz profesjonalny sznyt.
Nowy telekonwerter ma niemal 12 cm długości, ok. 4,5 cm średnicy w górnej części i waży 250 g. Nie jest to więc najmniejsze akcesorium na świecie, ale przez miesiąc byłem w stanie codziennie nosić telefon w etui w kieszeni spodni, a dodatkowy obiektyw w kieszeni kurtki. Dla mnie jest to więc zestaw znacznie bardziej mobilny niż smartfon + bezlusterkowiec, a jakość robionych za pomocą telekonwertera zdjęć wykracza poza to, co jest w stanie osiągnąć jakikolwiek "goły" telefon.
Wyświetlacz vivo X300 Ultra jest dopieszczony niemal do granic możliwości
Zastosowany ekran 6,82 cala ma bardzo wysoką rozdzielczość (3168 x 1440), zagęszczenie pikseli (510 ppi), głębię kolorów (10 bitów) i wyśrubowaną częstotliwość przyciemniania (2160 Hz). W tej generacji producent podkręcił także maksymalne odświeżanie obrazu do 144 Hz, choć interfejs Androida i większości aplikacji pracuje maksymalnie w 120 Hz, a tryb 144 Hz zarezerwowano dla garstki bliżej nieokreślonych gier. Mnie nie udało się namierzyć żadnej, w której maksymalny klatkaż byłby odblokowany.
vivo X300 Ultra obsługuje ponadto wiodące standardy HDR i nie zawodzi pod względem maksymalnej i minimalnej jasności. Korzystanie z telefonu w ostrym świetle słonecznym jest bardzo komfortowe, a i w środku nocy ekran nie razi. Mnie do absolutnej pełni szczęścia brakuje tylko warstwy antyrefleksyjnej i bardziej basowych głośników, bo te grają głośno i czysto, ale głębią dźwięku ustępują iPhone’om.
vivo X300 Ultra nie grzeszy poręcznością
Jeśli chodzi o ergonomię, już vivo X300 Pro wypada kiepsko, a vivo X300 Ultra jest od niego minimalnie dłuższy, szerszy, grubszy i cięższy, a przy tym wszystkim równie kanciasty. Nie dziwi więc, że nie jest to najbardziej ergonomiczny smartfon świata.
Źle na wygodę użytkowania wpływa nie tylko duży rozmiar i kanciasta bryła, ale i ogromna fotograficzna wyspa. Zajmuje ona tak dużą powierzchnię tylnego panelu, że muszę trzymać vivo X300 Ultra znacznie niżej niż Galaxy S26 Ultra, Pixela 10 Pro XL czy nawet iPhone’a 17 Pro Max. Przez to smartfon leży w mojej dłoni mniej pewnie, a dostęp do górnej krawędzi ekranu jest utrudniony.

Osobiście nie jestem jakoś ekstremalnie wyczulony na punkcie poręczności, więc jestem w stanie zagryźć zęby i korzystać z vivo X300 Ultra bez przesadnej irytacji, ale wiem, że są osoby, dla których ergonomia to absolutna podstawa. Ci raczej nie mają tu czego szukać.
Plusem zastosowanej konstrukcji jest to, że wszystkie obiektywy ulokowane są pod jedną dużą taflą szkła, więc łatwo utrzymać je w czystości. Złego słowa nie powiem również o jakości wykonania, bo ta jest topowa, a i zastosowany silnik wibracyjny jest znakomity.
vivo X300 Ultra ma interfejs (zbyt) mocno inspirowany iOS-em
Na ten aspekt zwracałem uwagę już w recenzji modelu Pro. Nakładka na Androida 16 o nazwie OriginOS 6 jest wyraźnie wzorowana na systemie iOS 26. Od charakterystycznego efektu głębi na ekranie blokady, przez wszechobecne elementy imitujące szkło, aż po dość bezczelną kopię funkcji Dynamic Island - interfejs na każdym kroku nasuwa jednoznaczne skojarzenia z iPhone’ami.
Mam w związku z tym mieszane uczucia. Z jednej strony oprogramowanie podoba mi się od strony wizualnej, ale z drugiej wolę, gdy marki mają swój własny charakter i styl. Zwłaszcza że mówimy o sprzęcie ultrapremium za ponad 8000 zł.
Zastrzeżeń nie mam za to do warstwy użytkowej. Nakładka OriginOS 6 jest wszechstronna i bardzo konfigurowalna, bo pozwala dostosować nawet pojedyncze animacje czy wygląd ikonek na pasku stanu.
Warto również docenić w pełni spolszczony i dopracowany pakiet funkcji AI. Przykładowo dyktafon nie tylko transkrybuje i podsumowuje notatki głosowe (co jest dziś branżowym standardem), ale i sam nazywa pliki, co ułatwia odnalezienie konkretnego nagrania.
Dodatkowo vivo X300 Ultra jako jeden z nielicznych smartfonów jest natywnie kompatybilny z AirDropem, umożliwiając wymianę plików z iPhone’ami bez konieczności instalowania dodatkowego oprogramowania.
Szkoda tylko, że vivo deklaruje raptem 5 dużych aktualizacji Androida. Samsung czy Google potrafią zapewnić 7-letnie wsparcie nawet dla wielokrotnie tańszych smartfonów.
vivo X300 Ultra działa jak rakieta
Jeśli chodzi o wydajność, producent zastosował absolutnie wyśrubowane połączenie - najnowszego Snapdragona 8 Elite Gen 5, 16 GB szybkiej pamięci RAM i 1 TB szybkiej pamięci na dane.
Mimo że oprogramowanie jest nafaszerowane funkcjami i zaawansowanymi efektami wizualnymi, działa ultrapłynnie i podczas testów ani razu nie udało mi się go złapać na choćby małym "chrupnięciu". Nawet animacja zoomowania w aparacie - będąca piętą achillesową większości producentów - swoją płynnością praktycznie dorównuje iPhone’om.
Pod większym obciążeniem vivo X300 Ultra lubi się odczuwalnie nagrzać, ale nawet po throttlingu działa szybciej niż flagowce poprzedniej generacji na maksymalnych obrotach.
Bateria vivo X300 Ultra jest dobra, ale do najlepszych brakuje
vivo X300 Ultra ma baterię o pojemności aż 6600 mAh. To o ponad 30 proc. więcej niż w przypadku Samsunga Galaxy S26 Ultra, ale nie czuję, by smartfon vivo działał u mnie 30 proc. dłużej. W zasadzie z obydwoma smartfonami wyciągałem jakieś 6 godzin aktywnego ekranu w sieci komórkowej i 9-10 godzin po Wi-Fi.
Dla mnie to satysfakcjonujące wyniki, ale specyfikacja techniczna obiecywała coś więcej. Cóż, potencjalnie "nadwyżka" miliamperogodzin jest zjadana przez wyśrubowany wyświetlacz czy mocno rozbudowane oprogramowanie.
Większych zastrzeżeń nie mam za to do prędkości ładowania, bo korzystając ze 100-watowej ładowarki akumulator da się napełnić w ok. 40 minut. Do tego dochodzi aż 40-watowe ładowanie indukcyjne.
Szkoda tylko, że chińscy producenci wciąż niechętnie podchodzą do standardu Qi2. Gdyby vivo X300 Ultra miał magnetyczne złącze, wtedy naprawdę czułbym, że producent starał się upchnąć w obudowie wszystko, co tylko się dało.
Czy warto kupić vivo X300 Ultra? Ten smartfon jest fantastyczny, ale zabrakło mi jakiegoś pojedynczego killer-feature’a
vivo X300 Ultra to prawdopodobnie najbardziej imponujący technologicznie i najmniej kompromisowy smartfon, jaki w życiu testowałem, a siedzę w tej branży od 14 lat. Jego fotograficzna wyższość nad najnowszymi flagowcami Samsunga, Apple’a czy Google’a - którzy do niedawna przecież rozdawali karty - jest astronomiczna. Ale.
Z reguły najwyżej pozycjonowany telefon w ofercie danego producenta ma jedną lub kilka cech, które wyraźnie funkcjonalnie oddzielają go od tańszych modeli. Przykładowo dla iPhone’a 17 Pro zarezerwowano teleobiektyw, a Galaxy S26 Ultra ma rysik, ulepszony zoom czy ekran Privacy Display.
Tymczasem jeśli porównamy vivo X300 Ultra oraz vivo X300 Pro, to droższy model ma przede wszystkim:
- większą matrycę aparatu głównego;
- większą matrycę aparatu ultraszerokokątnego;
- większą matrycę aparatu z teleobiektywem;
- węższy kąt widzenia aparatu głównego;
- szybszy autofokus w aparacie z teleobiektywem;
- więcej pamięci;
- ekran o wyższej rozdzielczości;
- wyższą częstotliwość odświeżania obrazu (tylko w wybranych grach);
- szybszy czip;
- wyższą moc ładowania przewodowego.
vivo X300 Ultra robi niektóre rzeczy lepiej czy szybciej, ale korzystając z niego nie czuję, że mogę robić rzeczy, których z X300 Pro nie zrobiłbym wcale. Oba modele nawet wyglądają łudząco podobnie, więc gdyby ktoś podmienił mi Ultrę na Pro, to mogłoby minąć trochę czasu, zanim bym się zorientował.
Mnie do pełni szczęścia zabrakło jakiegoś elementu, który stanowiłby przewagę funkcjonalną, a nie jakościową. Coś jak w przypadku OPPO Find X9 Ultra, który ma dodatkowy teleobiektyw 10x, nieobecny w tańszym modelu. Na razie telekonwerter vivo Zeiss G2 Ultra jest co prawda ekluzywny dla vivo X300 Ultra, ale producent zapowiedział, że w przyszłości zapewni jego obsługę także dla modelu X300 Pro.
Czy vivo X300 Ultra jest warty swojej astronomicznej ceny? Obiektywnie nie, bo vivo X300 Pro jest znacznie tańszy, a tak naprawdę tylko trochę słabszy. Producent po prostu wymaksował specyfikację i ulepszył to, co i tak było dobre.
vivo X300 Ultra to smartfon dla osób, dla których pieniądze nie grają roli. Kupują tu przede wszystkim świadomość korzystania ze sprzętu ocierającego się o absolutny szczyt dzisiejszych możliwości technologicznych.
Warto kupić, jeśli:
- zależy ci na znakomitej jakości zdjęć i filmów ze wszystkich obiektywów, a nie tylko aparatu głównego;
- nie przeraża cię wizja noszenia ze sobą telekonwertera, który mocno poprawia doświadczenie;
- szukasz sprzętu o absolutnie wyśrubowanych parametrach;
- cena nie gra dla ciebie roli.
Nie warto, jeśli:
- ergonomia jest dla ciebie priorytetowa;
- chcesz spędzić z jednym telefonem dłużej niż 5 lat;
- zależy ci na magnetycznym złączu Qi2.



















































































































































Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!