
Nowy MacBook Air z procesorem M5 nie próbuje udawać rewolucji. To konsekwentne dopracowanie formuły, która od lat sprawia, że Air pozostaje najpopularniejszym laptopem w ofercie Apple – wybieranym zarówno przez studentów, jak i profesjonalistów ceniących mobilność.
Producent zapowiada wyraźnie wyższą wydajność, większe możliwości w zadaniach związanych ze sztuczną inteligencją oraz wreszcie sensowną, podwojoną pojemność dysku w standardzie. Na papierze wszystko się zgadza: szybszy układ M5, nowa generacja grafiki, lepsza łączność i dłuższa praca bez ładowarki. Kluczowe pytanie brzmi jednak nie o liczby w tabeli, lecz o codzienne doświadczenie – czy użytkownik faktycznie poczuje różnicę względem poprzedniej generacji?
Smukłość bez kompromisów?
Konstrukcyjnie niewiele się zmieniło względem ubiegłorocznego modelu MacBook Air M4. Aluminiowa konstrukcja pozostaje cienka i lekka, a całość jest chłodzona całkowicie pasywnie (bez wentylatora). Do wyboru są wersje 13- i 15-calowe, z ekranem Liquid Retina o jasności 500 nitów. To nadal jeden z najlepszych wyświetlaczy w tej klasie, szczególnie pod kątem ostrości tekstu.
Nowością w codziennym użytkowaniu może być 12-megapikselowa kamera Center Stage z funkcją Desk View oraz wsparcie dla Wi-Fi 7 i Bluetooth 6 dzięki autorskiemu układowi N1. W praktyce oznacza to bardziej stabilne połączenia i lepszą jakość wideorozmów – detal, który po latach pracy zdalnej przestał być dodatkiem, a stał się podstawą.
Dwa porty Thunderbolt 4 i obsługa do dwóch zewnętrznych monitorów zwiększają funkcjonalność w biurze, choć nadal mówimy o sprzęcie, który stawia na mobilność, a nie maksymalną rozbudowę.
Nowy procesor Apple M5
Sercem urządzenia jest nowy układ Apple M5 z 10-rdzeniowym CPU i maksymalnie 10-rdzeniowym GPU. Apple podkreśla obecność Neural Accelerator w każdym rdzeniu graficznym, co ma przełożyć się na wyraźnie szybsze przetwarzanie zadań AI – od lokalnego uruchamiania modeli językowych po automatyczną obróbkę wideo.
W porównaniu z wcześniejszymi generacjami – zwłaszcza z modelami z M1 – skok wydajności jest bezdyskusyjny. Względem niedawnego Aira z M4 producent mówi raczej o ewolucji niż przepaści, ale wyższa przepustowość pamięci (153 GB/s) i nowa generacja ray tracingu powinny być zauważalne przy renderingu 3D, pracy w Blenderze czy bardziej wymagających grach. To wciąż konstrukcja bez wentylatora, więc pełna moc zależy od scenariusza, ale kultura pracy pozostaje bezgłośna.
512 GB na start – wreszcie standard
Jedną z bardziej przyziemnych, a zarazem najbardziej praktycznych zmian jest podwojenie bazowej pamięci masowej do 512 GB. W poprzednich generacjach 256 GB bywało wąskim gardłem – zwłaszcza dla studentów pracujących na dużych bibliotekach zdjęć czy użytkowników testujących modele AI lokalnie.
Nowy, szybszy SSD ma oferować dwukrotnie wyższe prędkości odczytu i zapisu względem poprzednika. W praktyce oznacza to krótsze czasy importu zdjęć, sprawniejsze kopiowanie plików i mniej irytujące „czekanie” przy większych projektach. Opcja konfiguracji aż do 4 TB pokazuje, że Air coraz śmielej wchodzi w obszar dotąd zarezerwowany dla modeli MacBook Pro.
macOS Tahoe i więcej AI
Nowy Air debiutuje w tandemie z macOS Tahoe i pakietem Apple Intelligence. Część funkcji – jak tłumaczenia na żywo w Wiadomościach czy inteligentne akcje w Skrótach – działa lokalnie, korzystając z mocy M5. Dla użytkownika oznacza to szybszą reakcję systemu i mniejszą zależność od chmury, choć realna przydatność tych narzędzi będzie zależeć od scenariusza pracy.
Nowy MacBook Air to sensowna aktualizacja, ale nie fajerwerki
W porównaniu z poprzednim MacBookiem Air zmiany są konkretne, choć nie spektakularne wizualnie. Nowszy procesor, wyraźny wzrost wydajności w AI, pojemniejszy dysk i nowoczesna łączność to argumenty, które przemawiają do osób planujących przesiadkę z modeli z M1 lub jeszcze starszych generacji z procesorami Intela.
Sprzedaż nowego MacBooka Air rozpocznie się 11 marca, natomiast zamówienia w przedsprzedaży będzie można składać już od 4 marca. Ceny startowe ustalono na 5499 zł za model 13-calowy oraz 6499 zł za wersję 15-calową. Oznacza to podwyżkę o 500 zł względem premierowych cen poprzedniej generacji MacBooka Air z procesorem M4. Teoretycznie czyni to tegoroczną odsłonę wyraźnie droższą na starcie. Warto jednak pamiętać, że otrzymujemy pojemniejszy dysk (256 vs 512 GB).
Czy użytkownicy Aira z M4 powinni czuć presję aktualizacji? Niekoniecznie. Dla nowych nabywców oraz tych, którzy czekali na bardziej “przyszłościową” konfigurację bez dopłacania za każdy gigabajt, MacBook Air z M5 wygląda jak najbardziej dojrzała odsłona tej linii. To nadal laptop, który nie próbuje być wszystkim naraz – i właśnie dlatego dla wielu pozostanie pierwszym wyborem.








Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!