
Rynek pamięci RAM i NAND w kryzysie? Nowy raport nie napawa optymizmem
Rynek pamięci znów wysyła niepokojące sygnały. Najnowszy raport TrendForce pokazuje, że sprzedaż słabnie, ceny się chwieją, a producenci i kupujący grają na przeczekanie. To może wkrótce odbić się na cenach sprzętu.
Rynek pamięci komputerowych jest dziś bacznie obserwowany także przez zwykłych użytkowników – i trudno się temu dziwić. Niedawny kryzys wyraźnie przełożył się na ceny elektroniki: drożejące pamięci RAM i NAND podniosły koszty produkcji, a w efekcie ceny urządzeń, od laptopów po smartfony.
Gdy na tym rynku zaczyna dziać się coś niepokojącego, konsumenci bardzo szybko odczuwają to we własnych portfelach. Najnowszy raport TrendForce sugeruje, że branża ponownie wchodzi w trudniejszy moment – a jego skutki mogą być odczuwalne dla nas wszystkich.
Rynek w zawieszeniu
Według danych TrendForce, zarówno pamięci RAM (DRAM), jak i pamięci masowe (NAND) znalazły się w nietypowej sytuacji. Nie ma tu gwałtownych wzrostów ani spektakularnych spadków. Zamiast tego mamy coś znacznie mniej widowiskowego, ale równie istotnego – stagnację.
Producenci próbują sprzedawać swoje układy, ale kupujący nie są przekonani. Ceny, choć już lekko obniżane, nadal są dla wielu firm zbyt wysokie. W efekcie rynek przypomina przeciąganie liny, w którym żadna ze stron nie chce ustąpić.
Dlaczego nikt nie chce kupować?
Problem leży głównie po stronie popytu. Firmy produkujące elektronikę – od laptopów po serwery – nie widzą wystarczającego zainteresowania ze strony klientów końcowych. A skoro sprzedaż gotowych urządzeń nie rośnie, nie ma sensu magazynować dużych ilości pamięci.
To powoduje efekt domina. Hurtownicy i producenci modułów kupują tylko wtedy, gdy trafia się wyjątkowo dobra okazja. Normalne ceny rynkowe przestają ich interesować.
Ceny DDR5 nie zachwycają, stare pamięci wracają do gry
Szczególnie ciekawie wygląda sytuacja w segmencie pamięci RAM. Nowoczesne standardy, takie jak DDR4 i DDR5, nie cieszą się obecnie dużym zainteresowaniem. Mimo że są wydajniejsze, ich ceny skutecznie odstraszają kupujących.
Tymczasem starsza technologia DDR3 przeżywa niespodziewany renesans. Niższa cena sprawia, że wciąż znajduje nabywców, a jej wartość na rynku nawet rośnie. To rzadki przypadek, gdy starszy produkt radzi sobie lepiej niż jego nowocześniejsze odpowiedniki.
Rynek pamięci NAND też zwalnia
Podobne zjawisko widać w przypadku pamięci NAND, które trafiają do dysków SSD czy pendrive’ów. Sprzedawcy obniżają ceny, ale to nie wystarcza, by pobudzić rynek. Kupujący nadal czekają na jeszcze większe spadki.
W efekcie ceny faktycznie zaczynają się osuwać, ale tempo zmian jest niewielkie. To bardziej powolne schodzenie w dół niż gwałtowny spadek.
Dodatkowym czynnikiem jest brak jasno określonych cen kontraktowych na kolejny kwartał. Dla dużych graczy to kluczowa informacja, która wpływa na decyzje zakupowe. Bez niej wiele firm woli przeczekać, zamiast ryzykować nietrafione inwestycje.
Ceny będą spadać, czy rosnąć?
Choć może się wydawać, że to odległy problem branżowy, jego skutki mogą wkrótce dotrzeć do konsumentów. Stagnacja już teraz przekłada się na stabilizację cen. Jeśli się utrzyma, ceny w niektórych przypadkach mogą nawet spadać.
Z drugiej strony, jeśli producenci ograniczą produkcję w reakcji na słaby popyt, rynek może szybko odbić – a wtedy ceny znów pójdą w górę.
Jedno jest pewne: rynek pamięci znalazł się w punkcie równowagi, który nie potrwa wiecznie. Pytanie tylko, kto pierwszy zdecyduje się wykonać ruch.
foto na wejście: Adobe Stock






Komentarze
1Crapshoot i to lekko powiedziane. Ostatnio zamawiałem bezpośrednio z fabryki Della w Łodzi 300 nowych SFF dla klienta + 500 sztuk DDR5 32 GB ramu jako oem spare part. Podobnie jest w bezpośredniej dystrybucji HP, Lenovo, Fujitsu. Dostałem je w zasadzie z półki w dwa dni robocze. Zapasów nie robią sklepikarze oraz duzi detaliści ponieważ tam obowiązuje cena dnia z dystrybucji. Kanały typu OEM Solutions to zupełnie inna bajka, bo proces zaopatrzenia wygląda zupełnie inaczej. Dlatego w kanale OEM cena pamięci to zupełnie inna bajka niż detaliczna drożyzna.
Problem może dotyczyć kanału detalicznego, ponieważ w AB, Also, Incom itp. obowiązuje cena dnia. Masz więc tylko chwilowe promocje w zasadzie dla wybranych większych graczy obsługiwanych przez KAMy, gdzie kupuje się na kartony (czytaj 50 modułów na tackę x 25-50 tacek w kartonie w zależności od producenta).
Dlatego też autor powinien dołożyć starania aby precyzyjnie rozgraniczyć rynek detaliczny od hurtowego oraz OEM/VAR do którego mają dostęp integratorzy.