
Starsze procesory Intela wracają do gry. Powód jest bardzo prosty – pieniądze
Intel nie skreśla starszych procesorów – wręcz przeciwnie. W czasach rosnących cen sprzętu mogą one okazać się rozsądnym wyborem dla osób składających tańszy komputer.
Rosnące ceny pamięci RAM coraz mocniej wpływają na decyzje osób planujących zakup nowego komputera. Jeszcze niedawno naturalnym wyborem było przejście na nowoczesne moduły DDR5, dziś jednak dla wielu użytkowników staje się to zwyczajnie nieopłacalne. W efekcie coraz większym zainteresowaniem znów cieszą się starsze platformy obsługujące DDR4 – tańsze i wciąż bardzo wydajne.
Kryzys cen RAM zmienia rynek
Jeszcze kilka lat temu DDR5 było symbolem postępu technologicznego i naturalnym kierunkiem rozwoju pecetów. Dziś jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej – ceny tych pamięci w niektórych przypadkach wzrosły nawet kilkukrotnie. To sprawia, że koszt zakupu 32 GB RAM potrafi przewyższyć cenę samego procesora, co dla wielu użytkowników jest trudne do zaakceptowania.
W takich warunkach coraz więcej osób zaczyna rozważać alternatywę: wybór starszego i tańszego standardu DDR4. Tym bardziej że wiele osób już posiada takie moduły i może je ponownie wykorzystać przy modernizacji komputera, znacząco obniżając całkowity koszt upgrade’u.


Pamięci DDR4 są o połowę tańsze niż nowsze DDR5 (źródło: x-kom)
Intel nie rezygnuje ze starszych platform
Intel wprowadził na rynek procesory Core Ultra 200 (niedawno ich odświeżone warianty Core Ultra 200 Plus). Jak wynika z rozmowy serwisu Club386 z przedstawicielem Intel, firma doskonale zdaje sobie sprawę z obecnej sytuacji rynkowej.
Robert Hallock, wiceprezes i dyrektor generalny działu produktów dla entuzjastów, jasno podkreślił, że starsze procesory Core 13. i 14. generacji (rodzina Raptor Lake) wciąż pozostają kluczowym elementem strategii firmy. Jak zaznaczył, są to nadal bardzo szybkie układy, które “nigdzie się nie wybierają” i będą dostępne jeszcze przez długi czas. To ważna deklaracja dla użytkowników, którzy chcą zbudować wydajny komputer bez konieczności inwestowania w drogie DDR5.
Płyty główne jako “most między światami”
Modele Raptor Lake wyróżniają się obsługą pamięci DDR4 i DDR5, dzięki czemu stanowią swego rodzaju pomost między generacjami. Obsługa pamięci zależy tutaj od płyty głównej – producenci zwykle konstruowali modele pod starsze moduły DDR4 lub nowsze DDR5. Obecnie nie jest to regułą.
Ciekawym trendem, na który zwrócił uwagę Hallock, są płyty główne obsługujące jednocześnie obydwa typy pamięci (z większych producentów takie modele oferuje ASRock: H610M Combo i Combo II). To rozwiązanie ma ułatwić przejście między generacjami technologii i dać użytkownikom większą elastyczność.

Płyta główna ASRock H610M Combo II z jednym bankiem DDR4 i dwoma DDR5
Na rynku pojawiają się już konstrukcje pozwalające korzystać z obu typów pamięci, choć często wiążą się one z pewnymi kompromisami – na przykład ograniczeniami w konfiguracji dual-channel dla DDR4 (na laminacie przewidziano dwa banki DDR5, ale już tylko jeden DDR4). Mimo to pokazują one wyraźnie, że producenci dostrzegają potrzebę tworzenia bardziej elastycznych platform.
Co dalej z rynkiem pamięci?
Obecna sytuacja jasno pokazuje, że rozwój technologii nie zawsze idzie w parze z opłacalnością dla użytkownika końcowego. Choć nowe procesory i pamięci oferują coraz lepszą wydajność, to ich wysoka cena może skutecznie zniechęcać do modernizacji.
Dlatego w najbliższym czasie można spodziewać się utrzymania silnej pozycji platform obsługujących DDR4. Zarówno Intel, jak i AMD wydają się gotowi na taki scenariusz, zapewniając dostępność kompatybilnych procesorów. W przypadku AMD nadal mamy bowiem dostępne modele Ryzen 5000 pod platformę AM4.
Dla przeciętnego użytkownika oznacza to jedno: zamiast ślepo podążać za nowościami, warto dokładnie przeanalizować swoje potrzeby i dostępny budżet. W wielu przypadkach “starsze” rozwiązania mogą okazać się najbardziej rozsądnym wyborem. Można też wybrać mniejszą pojemność pamięci – np. wybrać 16 GB zamiast 32 GB RAM.





Komentarze
1